Dodano 2014-05-25 przez Jasiek Kowalski
Bieg o Koronę Dąbrówki - relacja

To był mój trzeci start w Koronie Dąbrówki - ale definitywnie był on wyjątkowy!

Moje chłopaki - Filip i Maks brali udział w biegach dla dzieci! Delikatny stres udzielał się już od rana… ;)

Odbiór numerów startowych wśród tłumów które gęstniały w okolicach linii startu i biura wyścigu - to był znak że frekwencja tego dnia będzie wyjątkowo wysoka.

 

 

Na pierwszy ogień poszedł Filip. Przemarsz 600 metrów od linii mety, długie oczekiwanie i START.

Do 400 metra w miarę równy bieg, potem delikatna zajezdnia :) i mocna końcówka! W sumie dystans jak na Filipa całkowicie wystarczający. Na koniec piątki, złoty medal i uśmiechy.

 

 

 

Chwilę później Maks na dystansie sprinterskim - 200 m. Maks był tak podekscytowany startem że nic mu nie przeszkadzało - nawet płaczące dzieci które nie chciały startować wbrew woli swoim rodzicom… cóż :) START. Maks generalnie cały dystans pokonał sprintem. Miał taką radochę z biegu że dla fanu biegł zyg-zakiem :) Po drodze przewracające się dzieci wraz z rodzicami, rodzice na rowerach tuż obok 5 latków - stwarzające niemałe zagrożenie dla pociech. Kolejnym razem sprawa wymaga większej kontroli ze strony organizatora. Ale generalnie inicjatywa i zabawa przednia. Choć miałem wrażenie że w większości przypadków większe podekscytowanie i frajda towarzyszyła rodzicom… :)

 


Start na dystansie 10 km.

Nie ma co się za długo rozpisywać w tym miejscu… :) obrałem nie najlepszą taktykę i nie jestem z tego biegu w pełni zadowolony. Split negative na tym dystansie nie jest dla mnie. Początek za wolny, 1 km w czasie 4:49 dla osoby która chce łamać 45:00 - nie tędy droga. Od drugiego km przyspieszenie. 4:39, 4:35, 4:31, 4:24, a potem utrzymanie w granicach 4:30. Sporo wyprzedzania, sporo sypkiego piachu i słońca które mocno prażyło - było chyba też za ciepło jak na mnie - nie wiem czemu nie mogłem biec szybciej tak aby utrzymywać 4:20 - chyba trzeba jeszcze potrenować mocne interwały :) Finalny czas 46:03. Minutę gorzej niż Maniacka Dziesiątka. 20 sekund gorzej od rekordu na tej trasie. Jedyny pozytyw to poprawienie wyniku z ubiegłego roku o niepełne 30 sek. Cóż. Tragedii nie ma ale pozostaje niedosyt - mimo wszystko.

W zabawie brało udział sporo sąsiadów i przyjaciół z Dąbrówki wraz z dzieciakiami - to jest tutaj najważniejsze! Gratuluję wszystkim razem i każdemu z osobna, a w szczególności dzieciakom! :)

 

 

Za tydzień poważny start. 1/4 Triathlon Sieraków. Impreza w której w zeszłym roku debiutowałem w triathlonie. Liczę na dobry start choć zdaję sobie sprawę że trudno będzie pobić życiówkę z Lotto Poznań Triathlon. Będzie trudny, crossowy bieg, mocny rower - bo trasa piękna, a na początek pływanie - tutaj nie spodziewam się jakiegoś wielkiego progresu - oszczędzam siły na rower i bieg. Oby była to słuszna taktyka :)

 

Warto przeczytać także